Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 219 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Lament wrocławski

poniedziałek, 12 listopada 2012 21:05

Smutno mi, Boże! Bo przecie po zachodzie
Trzeba się z mikro uczyć pojebanej,
Pomarzyć mogę o złocistej wodzie,
Mam przejebane.
Jak student o suchym pysku żyć może?
Smutno mi, Boże!

Jak puste myśli! Z opuszczoną głową
Stoję do odpowiedzi wywołana.
Dla pytań mam odpowiedź jednakową:
Nie wiem, kochana.
Ale przed tobą głąb mózgu otworzę,
Smutno mi, Boże!

Jako na posuchę każda się żali
Patrząc na wykładzie, tak ja płaczu bliska.
Od wilgoci mając na głowie moc fali,
W dłoni je ściskam.
Choć wiem, że prostownica cuda może,
Smutno mi, Boże!

Dzisiaj znów nie było dup przystojnych,
Ni z przodu, ni z tyłu, nawet na brzegu,
Choć siedzi dużo dziewcząt skąpo strojnych
W długim szeregu.
I na wykładowcy swój wzrok znów złożę,
Smutno mi, Boże!

I w środku nocy alarm mój mnie budzi,
Bym nie wyszła spóźniona na zajęcia.
Co robię pośród innych śniętych ludzi
Nie mam pojęcia.
Że nie wiem, na czym głowę spać położę,
Smutno mi, Boże!

Ja - student, muszę gdzieś złożyć swe kości,
Więc stancję małą tanio wynajmuję.
Właściciele szukają oszczędności,
A to z nich szuje,
Więc że mieć będę bardzo twarde łoże,
Smutno mi, Boże!

Na sekcjach najweselej jest nad ranem,
Kiedy słońce promieniami tnie trupa.
Nasze myśli flakami ubabrane:
Czy zjeść dziś zupę?
Czy ugotować coś innego może?
Smutno mi, Boże!

Na złożoność ciała, którą tak ogromnie
Naukowcy bezwstydnie poodkrywali,
Będą medycy i sto lat po mnie
Wciąż przeklinali.
Że medycyna wszystkiego nie może,
Smutno mi, Boże!

 

Pisałam po zachodzie słońca, przy biurku nad immunologią.

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Wenus

środa, 22 sierpnia 2012 21:01

Kobieta

tysiące tajemnic co przybrały postać klepsydry

piasek się skończy nim wszystkie rozwikłasz

kształty wodzące na pokuszenie

męski kawałek raju na ziemi

Nasze piękno jak opakowanie prezentu

może skrywać bogactwo wewnętrzne

choć darem największym jest ten z samej siebie

gdy dany z miłości i po raz pierwszy

Femme fatale choć porzucona samotnie

słaba płeć o niezłomnej sile

boginie płodności co bez pierwiastka z Marsa

nie zaludnią Ziemi

Pragniemy miłości i uwagi

pokarmu z komplementów

chcemy być całym światem dla mężczyzn

więc kusimy podwójnym Mount Everestem

i wilgotną głębią oceanu rozkoszy

Gorące choć zimne

Niewinne grzesznice

rozdarte między ciałem a rozumem

niejednorodne w swej konsekwencji

skłonne do nadinterpretacji

wiemy czego chcemy dopóki nie zmienimy zdania

Kobiety

Wenus przecież kręci się w drugą stronę


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Natchnienie

niedziela, 17 czerwca 2012 20:59

sesja spokój i nauka
nie
nie denerwuję się jeszcze
choć materiału tak wiele
przecież jeszcze kilka dni
stres pojawi się rano
na chwilę przed godziną zero
przejdzie przez drzwi percepcji
z kompanem swym ulubionym
adrenaliną
lecz teraz
kreatywność gra pierwsze skrzypce
w filharmonii mej czaszki
a rozsądek w ostatnim rzędzie
dogorywa
po nokaucie od prokrastynacji
na ringu poświęconego czasu
cicho sza
podręcznik woła
szelestem kartek przez wiatr przewracanych


z dedykacją dla studentów znających smak niechęci do nauki w czasie sesji


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Nietota

wtorek, 15 maja 2012 21:14

Spod natrysku sufitu wena ciecze

cedzona przez sito wzorów w przypływie natchnienia

kąsana przez nuty ze sceny kapiące

jam session z przypadku mózg przewierca

serce trzepocze podniecenie pompując

krew zbyt powszechną

potrzeba rozcieńczyć napojem bogów

głos poruszający struny nerwów

harfę kręgosłupa

hipnotyzuje dreszczami wzdłuż pleców

otwiera drzwi do innego świata

między klepkami sceny drewnem syconej

Listek figowy oko przesłania

a za nim pulchne karzełki biegają

pod sklepieniem czaszki szepcząc konspiracyjnie

zetnij rozpuść włosy

na cóż ci siła w świecie z plastiku

Dalila Samsona znalazła

na krześle pod ścianą snem otulonego

gdyż chłód od drzwi zawiewał


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Salome

piątek, 04 maja 2012 21:29

W zeszłą środę tańczyłam przed Herodem

moje ciało wirowało namiętnie

i byłam jak klepsydra

co czas zaklęła w piasek

Każdy mój gest z rozmysłu spontaniczny

ociekał kuszącą obietnicą spełnienia

Porwałam go do tańca

był jak wiatr na łące

ja stałam się makiem

muskał me płatki jak należne sobie

a usta miał słodkie niczym śpiew słowików

Rzekł mi

żądaj czego pragniesz

przybiorę cię w blask słoneczny złota

rozkażę przynieść na tacy godną zapłatę

powiedz tylko

Szepnęłam nieśmiało

wystarczy byś mnie kochał

Salome najdroższa

zastanowię się nad tym


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Bohema

poniedziałek, 26 marca 2012 23:04

Bohema

lecz nie paryska a tutejsza

własna

zamknięta w czterech ścianach fresków

z charakterystycznych kresek wschodu

zbyt odległego na dziś

przykryta bielą sufitu z odblaskiem świecy w butelce

po której szyi kształtnej szkłem bezbarwnym łza spływa

kropla wódki co uciekła od kieliszka

siostra jej uciekając przez wargi

opuszcza linię żuchwy ze słowami poetki samozwańczej

i odbija prawdę by zniknąć w niebycie

Płomień wycina cieniem błysk w oku

spojrzenie mętnie uważne

rozmowy nie cichną wśród oparów cieczy

Bohema z kamienic

Alchemicy współcześni z zamysłu nauki

kamieniem filozofów szkło ochrzcili

z jego cenną zawartością

co ołów codzienności w złote myśli przemienia

My spod znaku Asklepiosa

Dziedzice Hipokratesa

własne czary czynimy słów doborem właściwym

pobrzmiewa śmiech wśród zamętu wyrazów

manga i miłość braterska

Śródziemie i Góra Przeznaczenia

różdżka a wąż Nagini

strzygi nazgule

fajka w ciemności kaptura czy też wśród myśli Holmesa

ulubiony utwór drgający w podświadomości

musculus latissimus dorsi i serratus anterior a jakże

Zaklęcia działają

przywołane szczęście zostanie jeszcze długo

nim przebrzmi ostatnie zdanie

do jutra


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Kształt spełnienia

czwartek, 15 marca 2012 19:36

Smukła talia głodem wygryziona

idealną linią biegnie ku krągłościom góry i dołu

odsłaniając brzuch jak księżyc w pełni

wysycony nasionami życia

gotowy przynieść je na świat

Lecz żadne ręce nie obejmą go z czułością

nie będzie ojca wyczekującego potomków

tylko odrzucenie niepotrzebnego co spełniło swą rolę

zaspokajając proste ludzkie żądze

 

za kilka lat

nikt nie pozna ogryzka

w jabłonce wieńczącej szczyt

wysypiska


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Sowy i Skowronki

czwartek, 02 lutego 2012 19:02

my Dzieci Elektryczności

żyjemy wbrew waszym prawom

wy Potomstwo Ziemi

wytwór pradawnych czasów

nam świecą naręcza słońc drutem wiązanych

świetlówki żarówki i neony sycone kolorem

Noc naszym Dniem

my Odchył od normy

szelestem piór i pohukiwaniem sowy w ciemności

znakiem nowych czasów jesteśmy

wy śpiewem skowronka sobie pobudkę

nam sen zwiastujecie

wam jedno słońce śle promienie z niebieskiego tronu

a nocą gwiazd mrowie mruga

w rytm bujania kołyski z księżyca

choć tak różni jesteśmy jak matki nasze są różne

to jedno pragnienie nas napędza

jak ojciec nasz jest jeden

Sen


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Remont

czwartek, 10 listopada 2011 0:18

ze ścian już odchodzi stara tapeta

o wyblakłym kolorze nicości

pospadały ramki kryjące obrazki bez treści

na chwiejącym się stole

wazon przewrócony

niezapominajki już dawno wyschły na proch

każdy mój ruch wzbudza tumany kurzu

zacierające detale z przeszłości

dywan na wpół zjedzony przez mole

nie tłumi już głuchych kroków

 

nikt tu nie mieszka

odkąd odszedł ostatni lokator

ściany ruszają się z przyzwyczajenia

skurcz tęsknoty jest wspomnieniem zatartym

kolejne remonty niewiele dają

gdy wciąż pustka gości w sercu


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Barwy kolorów

niedziela, 06 listopada 2011 20:27

gdy przyjdziesz do mnie ze słońcem w kieszeni

ukażę się w pełni swych barw

mosiądzem błysną nitki mych loków

malachit znajdziesz w mych oczach

koralowe usta perły odkryją

 

gdy wsłuchamy się w szept gwiazd

z dala od szumu świata

otuli mnie płaszcz atramentowy

szafiry w warkocz wplatając

 

gdy powiedziesz mnie za sobą

by wśród zbóż całować

makiem zakwitną me usta

policzki w róż się przyobleką

a niebo chabrem zalśni w źrenicach

 

gdy słońce na zachodzie za horyzont ucieka

ja mu do wtóru barwy ogniska przybiorę

będę spoglądać na ciebie

płomiennym spojrzeniem zza mahoniowych włosów

 

A ty

na jaki kolor się zabarwisz?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

List do nieznanego

czwartek, 18 sierpnia 2011 20:55

wśród zaduchu człowieczej bezduszności
tyś mym oddechem przez los wymuszonym
ożyw moje usta
pocałunkiem o poranku nowej przyszłości
tlenem pokoloruj płuca
wypełnij sobą krew
moje odbicie rozbite siedemkroć
obraz dualizmu natury kobiecej
złóż w sensowną całość
jak dzień z nocą
dwie twarze jednej planety
rozświetl każdy mrok nieprzenikniony
co kryje się w ostępach mej duszy
twa obecność jak księżyc w pełni
a ślady wspólnego istnienia okruchami gwiazd
co spadły ze stołu dziejów
znajdź mnie w pętli czasu
nim ten się dopełni zawiązując mi drogę

jeśli jesteś


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Modlitwa

sobota, 02 lipca 2011 0:13

promień słońca przez liście jak przez witraż prześwieca

pnie drzew kolumnami się zdają

szum rzeki modlitwą szeptaną wargami dwóch brzegów

a my przed światem schowani

w cienistym zakątku nawy bocznej za trzciną

palcami odgarniasz me włosy złociste

niczym kartki modlitewnika

wzrokiem szukasz słów w głębi mych oczu

ustami odczytujesz kolejne zdania

przebiegasz po ciele jak po stronie z psalmem

dziękczynno-błagalnym

za chwilę

o więcej

 

promień słońca przez liście jak przez witraż prześwieca

pnie drzew kolumnami się zdają

szum rzeki modlitwą szeptaną wargami dwóch brzegów

a my przed światem schowani

w cienistym zakątku nawy bocznej za trzciną

palcami odgarniasz me włosy złociste

niczym kartki modlitewnika

wzrokiem szukasz słów w głębi mych oczu

ustami odczytujesz kolejne zdania

przebiegasz po ciele jak po stronie z psalmem

dziękczynno-błagalnym

za chwilę

o więcej


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Codzienność nierzeczywista

środa, 04 maja 2011 18:52

Gwałtowność twoja nie znała granic kubka

siła strumieniem wlała się do głębi

porywając składowe małego świata

Etykietka niczym maszt złamany

zatonęła we wrzącej kipieli

Torebka - rozbitek bez własnej łodzi

esencją życia uchodzi w odmęty

herbacianym śladem znaczy tor swojego rejsu

Kataklizm już się kończy

słodkim gradem na pożegnanie

znaczy taflę napoju

Ratunek nadszedł zbyt późno

torebka wyciągnięta na stos niepotrzebnych trafia

Żywioł zdumiony swym spokojem

delikatny wir tworzy

posłuszny ruchom wiosła łyżki

Zakończenie może być jedno

Herbata kaskadą w głąb spłynie

szczeliną przełyku do jaskini

żołądkiem zwanej


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Odwiedziny

poniedziałek, 18 kwietnia 2011 20:39

samotny stukot obcasów po posadzce się przetoczył

rozbił się o krawędzie ostrych ścian

pobrzmiewa spokojnym szeptem sali

Spójrz

gospodarz już strudzony czeka

Pochyl się nisko nad jego łożem

ukłoń się przed nim

jak nakazuje zwyczaj tej gościny

podziękuj w ciszy

że zaprosił cię do siebie

i otworzył się przed tobą

Zauważ

ten człowiek serce ma na dłoni

i bogate wnętrze

możesz go dogłębnie poznać

w czasie tych odwiedzin częstych

 

Już czas minął

zegnij raz jeszcze swój kark w ukłonie

nakrycie popraw gospodarzowi

szepnij

do zobaczenia w przyszłym tygodniu

i zamknij drzwi

oznaczone tabliczką

Prosektorium


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Niecierpliwość

czwartek, 17 marca 2011 19:09

Delikatnie choć stanowczo

odgarniasz mój płaszcz

czuję Twój oddech na karku

Nie zważasz na otaczających nas ludzi

niecierpliwie głaszczesz moje uda

dotykasz mnie coraz natarczywiej

Wdzierasz się pod sweter

chcesz być bliżej głębiej

zagarnąć dla siebie jak najwięcej

Twój dotyk sprawia że cała drżę

gęsia skórka obejmuje moje lędźwie

a z ust ulatuje ciche westchnięcie

 

O mrozie przeklęty!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Cóż

niedziela, 23 stycznia 2011 14:48

ja cóż samotnik szukający towarzystwa

ze mną można iść w zaparte

dojść do wniosku

zatonąć w abstrakcji

wpłynąć na coś

krzyczeć do lustra

i milczeć do świata

 

tak - odwróć się plecami do mnie

usiądziemy oparci o siebie

zasłuchani w szelest traw


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Iacta alea est!

niedziela, 24 października 2010 12:26
Kości zostały rzucone
rzekł Julian - nie mylić z Juliuszem
upadły na pole po drugiej stronie strumienia
rysując na nim kręgi
lędźwiowe i piersiowe
czystą perwersję
Wojsko nie chciało przekroczyć Rubikonu
tej marnej imitacji rzeki
chłopcy woleli zostać ze stokrotkami
co pozwalały nie raz a tysiąc przez dziesięć
odgrywać spektakle miłości
Koń też zaparł się i wymówił służbę
i ty Brutusie przeciwko mnie - szepnął wódz znużony
wchodząc na pokład promu
Titaniciem ochrzczonego w zeszłym tygodniu
Podróż zapowiadała się świetnie
lecz jej występ okazał się lipą
nieszczelną w dodatku
Juliana pomylono z Jonaszem
gdy po trzech dniach bagnetem rozciął brzuch ryby
i uciekł sprzed nosa zdumionej kucharce
do swej tancerki go-go przezwanej Baletnicą
Akurat była z innym w jednoznacznej sytuacji
Julian pojął wnet wszystko
A więc nakryłem cię - rzekł smutno
patrząc na czarny worek kryjący szkielet kochanki
i rzucił ją nieodwołalnie w bezdenną przepaść
rozpaczy żołnierza z ołowiu

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

List

sobota, 23 października 2010 22:42
palce moje przebiegły po stole
delikatnie chwytając kopertę która
niczym skrzynia skarb kryje
słowa mi bliskie skreślone ręką tak drogą

profanowane przez dłonie gońców rozmowy
z kąta w kąt przerzucane
smakuję teraz swym językiem jak niegdyś
gdy spijałam je zachłannie z ust twoich

pióro odnalazło ścieżkę swą przez włókna
odpowiedź smukłym kleksem spływa
myśl zastyga w niemą modlitwę
między wierszami odkryjesz mnie na nowo

stanę naga otulona
odległym wspomnieniem
kolejny wyraz to odmienny punkt widzenia
każdy odkryje przesłonięte innym
zbliżysz się do poznania prawdy

z jedwabnym trzepotem białych skrzydeł na wietrze
zerwę się do najdłuższego lotu
wybrzmi ostatnia pieśń łabędzia z papieru
pozdrowienia zakończone kropką

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Warkocz

czwartek, 23 września 2010 17:05
Wtedy nie było nieporządku
zasady panowały niepodzielnie Dobro dobrem zwano
Zło nie do przyjęcia
chaos nieodgadniony był wśród klocków lego
wszystko inne miało swe przynależne miejsce

Wtedy świat był czymś skamieniałym
ewoluowały nieznaczne detale
żłobione delikatnym dłutem erozji
ogólny zarys niezmienny w zamyśle
był
ustalonym zbiorem elementów poruszających się na zawiasach
tylko zgodnie z wytycznymi łuku
plątaniną ulic drzew nazwisk miesięcy
wszystko związane wspomnieniem

codzienne rytuały
ścielenie łóżka i układanie pluszaków znikających niepostrzeżenie
aż ostał się jeden obok książki na dobranoc
co rano przeszłość teraźniejszość i przyszłość
splatane w jednym warkoczu
i droga wybrana o zmierzchu
konsekwentnie przemierzana tam i na powrót

wtedy wszystko było proste
jak z punktu A do B
żadnego C pomiędzy
czarne lub białe
bez odcieni szarości
każdy dzień to osobna kartka
zapisana równo ustawionymi literami w dwóch wymiarach

aż nadeszło nieuniknione
ścięte włosy rozsypały się w nieładzie
ujęły twarz w dłonie nieznanego losu
ucichło wszystko poza jednym
cichym niczym bezdźwięk
wibracje Twego głosu
stłukły szybę w drzwiach percepcji jeszcze nieodkrytych
zadrżały z mocą słowa
Pójdź za mną
drgnęła struna nieodgadniona stopy wiodły w nieznane
głębia świata zachwyciła feerią barw
innego dnia i odmiennej nocy
Nie ma powrotu
odkrytej pustki wewnątrz nie zapełnię zapomnieniem
beztroska odeszła w niepamięć
nie wyblakną kolory Głębi nie zasypię
zostało wejść na szczyt lub ześliznąć się w przepaść
lecz im wyższa góra
tym piękniejsze widoki
Podążę w nieznane do podniebnej Mekki
ścieżką nieodgadnioną niespokojną i niepowtarzalną
Jedyną właściwą

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Wymiana

środa, 15 września 2010 22:23
Spójrz nadchodzi nowe
możliwa częściowa wymiana części zamiennych
z matematycznego punktu widzenia
uzmienniamy stałą
promocję odnalazł analitycznie bezbrzeżny umysł
dodają tego co nielicznym było
lecz bacz aksjomat Jeden do trzech
wymieniony został na jedność do jedności
Rozbiło to integralność myśli
i stosunkowo zmieniło nastawienie do wymian

Trybiki szeleszczą miarowym pomrukiem
do taktu zmiennej prędkości kątowej
już plan ułożony równo stronami
opiekun kantuje od kąt rozwarty
do stu osiemdziesięciu stopni
starego eks-czejncz spod lady
Książka gotowa
opiekun zmieniony
wymiana świadczeń umów doświadczeń
a z drugiej strony
Niechcący wciągnięty przez papier i słowa
mamiony obrazem z liter niewyspania
rozum trzeszczy
niezapomniana lektura
wymienna na trzy

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  32 850  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O mnie

Jestem Kurczaczkiem,
Żółtym Kurczaczkiem.
Spotkać mnie możesz
z moim Kabaczkiem.
Choć inni ze mnie się śmieją,
To mej polityki
nie rozumieją.
A przecież Kurczaczek
to nie jest Kaczorek,
Tak jak niedziela
to nie jest wtorek.
I mam pewne ważne powody,
Aby zakończyć swoje wywody.
Za antyrządowca mnie nie uznano
I pisać blooga nie zabraniano.
Więc chcę dalej
żyć z każdym w zgodzie
W tym naszym kochanym
ptasim narodzie.

O moim bloogu

Wiersze pisane palcem po piasku, czekające na wiatr... Chwila natchnienia uwieczniona dla innych, jak motyl złapany w dłonie...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 32850
Wpisy
  • liczba: 202
  • komentarze: 564
Bloog istnieje od: 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl